Komunikacja bez komunikacji [ŚWIĘTO PUBLICYSTYKI]
Środa, 08 Lipiec 2009 06:00
Komunikacja – słowo wyjątkowo wieloznaczne. Z jednej strony oznacza środek transportu (międzymiastowa), z drugiej – wymianę myśli (międzyludzka, czyli interpersonalna). Ale co ciekawe – żadne z jej znaczeń, nie ma nic wspólnego z pozostałymi.
Chociażby autobus, którym codziennie dojeżdżam pracy. Tu każdy z pasażerów, na wylot zna wszystkich pozostałych. Każdy wie, na którym przystanku kto wysiada. Kto jaką ma komórkę i jak przez nią rozmawia. Bo podsłuchiwanie rozmów, to (obok patrzenia przez okno) jedyna rozrywka w PKSie. Dzięki temu, od razu wiadomo, kto gdzie pracuje, czym się interesuje, co robi dziś wieczór. Inna sprawa, że tego wszystkiego, bez UBeckich metod można byłoby się dowiedzieć w znacznie prostszy sposób – rozmawiając. Tyle, że to wymaga pewnej odwagi – trzeba do kogoś zagadać. Jednak zazwyczaj jesteśmy pewni obaw: jak ta druga osoba zareaguje? Pozytywnie, czy potraktuje mnie jak intruza? Więc wolimy się zająć swoimi rzeczami. Młoda dziewczyna, która zawsze wysiada w Poroninie – pisze smsa. Chłopak, który zawsze wsiada do autobusu na dworcu w Nowym Targu – gra na komórce. Ja – wyciągnąłem laptopa z walizki i zaczynam skrobać artykuł. W pewnym momencie słyszę zza pleców – „ma k*** rację”. Odwracam się i widzę, jak dwóch sympatycznych jegomości udaje, że to nie oni cały czas zza pleców czytali to, co teraz czytasz Ty.

Cóż - zawsze jesteśmy ciekawi kogoś, a sami staramy się być szarymi osobami z tłumu. Chętnie rozmawiamy o innych, a jednocześnie nie lubimy rozmawiać o sobie. A tym bardziej – kiedy o nas rozmawiają inni. Dlaczego? Ponieważ podświadomie, wstydzimy się ich komentarzy. Wstydzimy się być kimś innym, niż reszta tłumu. Aby przypadkiem, ktoś nie powiedział, że to co robię w danej chwili nie uchodzi. Albo żeby tego nie wyśmiał.
W efekcie – wiele tracimy. Jeśli nie poznasz reakcji innych, nigdy nie będziesz wiedział, czy było warto coś zrobić. Jeśli nie narazisz się na wysłuchanie ich opinii, nigdy nie będziesz wiedział, gdzie i jakie popełniłeś błędy. A całkiem możliwe, że ktoś do kogo nie odważyłeś się uśmiechnąć, przed miesiącem miał ten sam problem. I wie, jak z niego wybrnąć. Albo odwrotnie – ty nie będziesz miał okazji pomóc komuś.
Dlatego – warto rozmawiać nie tylko na wizji z Marcinem Pospieszalskim. Nie dość, że poznajesz nowych ludzi, jesteś bogatszy. O ich błędy i porażki, których sam unikniesz. O ich doświadczenia, których nie będziesz musiał zdobywać. I wiem, że pisząc ten artykuł, mam sto procent racji. Dlatego, że zweryfikowali go ci sympatyczni panowie. Zdziwili się, że zacząłem z nimi rozmowę. Ale zacząłem. A to pomogło mi zweryfikować parę błędów, jakie bym bez tego popełnił. W tym jeden ortograficzny, który jako dziennikarza zdyskwalifikowałby mnie w pożałowania godnym stylu. Bo ci dwaj panowie wcale nie ucieszyliby się, gdyby zostali „bochaterami” tej historii.
Krzysiek Zając
| Komentarze |
|
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
Podobne artykuły
| Napisz do nas-Zgłoś Błąd lub Naruszenie-Archiwum-Reklama w Serwisie-Regulamin serwisu-RSS |
Polecamy Program Intuica - Księga Handlowa
NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone



