Komunikacja bez komunikacji [ŚWIĘTO PUBLICYSTYKI]

Komunikacja – słowo wyjątkowo wieloznaczne. Z jednej strony oznacza środek transportu (międzymiastowa), z drugiej – wymianę myśli (międzyludzka, czyli interpersonalna). Ale co ciekawe – żadne z jej znaczeń, nie ma nic wspólnego z pozostałymi.


Chociażby autobus, którym codziennie dojeżdżam pracy. Tu każdy z pasażerów, na wylot zna wszystkich pozostałych. Każdy wie, na którym przystanku kto wysiada. Kto jaką ma komórkę i jak przez nią rozmawia. Bo podsłuchiwanie rozmów, to (obok patrzenia przez okno) jedyna rozrywka w PKSie. Dzięki temu, od razu wiadomo, kto gdzie pracuje, czym się interesuje, co robi dziś wieczór. Inna sprawa, że tego wszystkiego, bez UBeckich metod można byłoby się dowiedzieć w znacznie prostszy sposób – rozmawiając. Tyle, że to wymaga pewnej odwagi – trzeba do kogoś zagadać. Jednak zazwyczaj jesteśmy pewni obaw: jak ta druga osoba zareaguje? Pozytywnie, czy potraktuje mnie jak intruza? Więc wolimy się zająć swoimi rzeczami. Młoda dziewczyna, która zawsze wysiada w Poroninie – pisze smsa. Chłopak, który zawsze wsiada do autobusu na dworcu w Nowym Targu – gra na komórce. Ja – wyciągnąłem laptopa z walizki i zaczynam skrobać artykuł. W pewnym momencie słyszę zza pleców – „ma k*** rację”. Odwracam się i widzę, jak dwóch sympatycznych jegomości udaje, że to nie oni cały czas zza pleców czytali to, co teraz czytasz Ty.

alt

Cóż - zawsze jesteśmy ciekawi kogoś, a sami staramy się być szarymi osobami z tłumu. Chętnie rozmawiamy o innych, a jednocześnie nie lubimy rozmawiać o sobie. A tym bardziej – kiedy o nas rozmawiają inni. Dlaczego? Ponieważ podświadomie, wstydzimy się ich komentarzy. Wstydzimy się być kimś innym, niż reszta tłumu. Aby przypadkiem, ktoś nie powiedział, że to co robię w danej chwili nie uchodzi. Albo żeby tego nie wyśmiał.

W efekcie – wiele tracimy. Jeśli nie poznasz reakcji innych, nigdy nie będziesz wiedział, czy było warto coś zrobić. Jeśli nie narazisz się na wysłuchanie ich opinii, nigdy nie będziesz wiedział, gdzie i jakie popełniłeś błędy. A całkiem możliwe, że ktoś do kogo nie odważyłeś się uśmiechnąć, przed miesiącem miał ten sam problem. I wie, jak z niego wybrnąć. Albo odwrotnie – ty nie będziesz miał okazji pomóc komuś.

Dlatego – warto rozmawiać nie tylko na wizji z Marcinem Pospieszalskim. Nie dość, że poznajesz nowych ludzi, jesteś bogatszy. O ich błędy i porażki, których sam unikniesz. O ich doświadczenia, których nie będziesz musiał zdobywać. I wiem, że pisząc ten artykuł, mam sto procent racji. Dlatego, że zweryfikowali go ci sympatyczni panowie. Zdziwili się, że zacząłem z nimi rozmowę. Ale zacząłem. A to pomogło mi zweryfikować parę błędów, jakie bym bez tego popełnił. W tym jeden ortograficzny, który jako dziennikarza zdyskwalifikowałby mnie w pożałowania godnym stylu. Bo ci dwaj panowie wcale nie ucieszyliby się, gdyby zostali „bochaterami” tej historii.

Krzysiek Zając

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock:
:X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
ojć   |2009-07-09 18:53:54
A to nie przypadkiem Jan Pospieszalski prowadzi program "Warto
rozmawiać"?

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

statystyka