(Nie)poważny wykład [ŚWIĘTO PUBLICYSTYKI]
Środa, 03 Czerwiec 2009 19:03
Wykład był treściwy i poważny. Ale wszyscy co chwila wybuchali śmiechem. Nic dziwnego, skoro był prowadzony przez... dwóch dowcipnych studentów.
W zakopiańskim hotelu Murowanica, jak co tydzień odbyło się spotkanie miłośników gór. Jednak tym razem – organizatorzy postanowili poszerzyć horyzont i zamiast – jak dotychczas – speleologów, pojawili się na sali uczestnicy „AP Expedition”.
Sama wyprawa, zorganizowana przez studentów geografii Uniwersytetu Pedagogicznego, przeszła liczne perypetie. Chociażby: zamiast dwa miesiące, trwała aż dwa lata. Dłuższe wagary? Raczej figiel przyrody: samolot z członkami ekipy miał wylądować na lodowcu. Jednak lodowiec się akurat zdążył im roztopić. Więc uczestnicy zostawili na Alasce swój sprzęt i postanowili, że – cytując Adolfa - „jeszcze tu wrócą”. Adolf pomimo swoich zapowiedzi do Krakowa nie wrócił, studenci na Alaskę: owszem. I zdobyli McKinley: najwyższy szczyt Ameryki Północnej. Ten, na który co roku próbuje wyjść ponad tysiąc osób. Udaje się to jednak tylko połowie: reszta po drodze albo opada z sił, albo odpada ze ściany giganta.

Patronat medialny nad spotkaniem miłośników gór objęło NowePodhale.pl oraz Radio Kraków
Studenci wrócili do Krakowa (zapowiedzieli, że do Krakowa również wrócą i to – również im się udało. Jak widać – w przeciwieństwie do Adolfa, na szczęście Polacy są wyjątkowo słowni). A na miejscu dowiedzieli się, że już nie studiują na Akademii Pedagogicznej. Nie, żeby rektor się mścił za niepowodzenie wyprawy, ale... Akademia stała się Uniwersytetem. Więc nazwę wyprawy również postanowiono zmienić, na „UP Expedition”. Studenci zaprotestowali: po pierwsze wszyscy wyprawę kojarzyli ze starą nazwą, a po drugie: żaden z nich nie lubił 7 UP'a. Więc zostało po staremu, a stara gwardia po upływie roku – znów postanowiła powrócić na Alaskę. Zdobyć górę i zwiedzić Alaskę. Jaka ona jest?
Przede wszystkim: wielka. Ponad dwa i pół raza większa od Texasu. I ciepła, bo poza górami – temperatura rzadko spada poniżej zera. W przeciwieństwie do liczby ludności - na jedną osobę przypada tu ponad mila kwadratowa. Dlatego chłopcy tym bardziej się zdziwili, kiedy postanowili przyjść do spowiedzi, a wyszedł do nich... Ksiądz, którego poznali w czasie jednej z poprzednich wypraw w... Tanzani. Co więcej - ksiądz pochodzący z okolic Jeziora Wiktorii, zachował swoje oryginalne, afrykańskie nazwisko: Baba.
Alaska jest też płaska. I ma niezbyt zróżnicowaną szatę roślinną: w większości są to równiny pokryte tajgą, bądź tundrą. Jest wyjątkowo zmilitaryzowana, co chłopcy wykorzystali: zwiedzili kilka baz wojskowych i sfotografowali nawet... jeden z najnowocześniejszych myśliwców: F-20.
Alaska, po wykopaniu większości złota, jest jednak nadal wyjątkowo bogata: cała jest pokryta polami naftowymi. Jednak paliwo, chociaż tańsze niż w Polsce, jest tam dwa razy droższe niż w reszcie USA. Jak wyjaśnili chłopcy: jest ono transportowane tankowcami do pozostałych stanów. Tam ropę się przetwarza i... wiezie z powrotem. A jest to dotkliwe, bo przeciętny alaskański samochód spala około 35 litrów na setkę. Ale innego Polacy wynająć nie mogli: po pierwsze – każdy z nich miał po sto kilo ekwipunku. Po drugie: innych samochodów na Alasce nie ma. Po trzecie: gdzieś musiały się zmieścić dwa komplety zapasowych opon, skoro do każdej stacji benzynowej, czy wulkanizatora trzeba jechać przeciętnie... kilkaset kilometrów.
Ale za to mieszkańcy – są życzliwsi. Jeśli rozwalisz koło, zawsze pomoże ci kierowca TIRa. Który jest jak przeciętny polski rowerzysta i zawsze – wozi ze sobą komplet łatek. Bo TIRa, który z ładunkiem waży 150 ton, sholować raczej ciężko.
Alaska jest też stanem ludzi wolnych: jak rozbijasz biwak, nie musisz szukać kempingu. Jak chcesz rozpalić ognisko – leśnicy cię nie dopadną. Ale niedźwiedzie – owszem mogą.
Krzysiek Zając
Galeria: Zobacz tych, którzy powiedzieli że "jeszcze wrócą do Krakowa!" (foto: Krzysiek Zając)
| Komentarze |
|
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
Podobne artykuły
| Napisz do nas-Zgłoś Błąd lub Naruszenie-Archiwum-Reklama w Serwisie-Regulamin serwisu-RSS |
Polecamy Program Intuica - Księga Handlowa
NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone



