Latający Holender

czyli opowieść o wesołym TIRze, który zamiast grzecznie jechać, postanowił się położyć na boku i wysypać cały ładunek pod nowotarskim PKSem.

Nad grodem nowotarskim, piękny poranek wstawać poczynał: kmiotkowie pierwsi wychodzić na ulice poczęli, poranna zorza niebo rozświetlając ptaki do śpiewu budzić poczęła, a Dunajec śmierdział jak zwykle, fekaliami doń nielegalnie wpuszczanymi. Nad byłym składowiskiem śmieci poetycko opary metanu unoszą się raczyły, dzień ten zaiste pięknym czyniąc. Jednak nie był on aliści i zaiste dla wszystkich cudowny, a nie dla dostojnego MANa, któremu kazano pracować od białego rana (inna sprawa – czy widział ktoś czarne rano???)...

Nic więc dziwnego, że ciężarówka zbuntować się postanowiła: ostatecznie pędzić pod rozkazami młodego kierowcy z Dębna, w tempie zabójczym i z kilkudziesięcioma tonami żwiru na grzbiecie, to traktowanie nieludzkie zaiste... A nawet nieciężarówkowe, rzec by można było. Dlatego z chwilą, kiedy zrobiło się widno, tj o 6:37 ciężarówka postanowiła postąpić po oślemu i się zaprzeć chciała. Jednak kierowca nie słuchał jej zgrzytów i trzeszczeń, nieustraszenie pędząc w dal. A w zasadzie to nawet nie wiadomo czy w dal, bo nie dojechał nawet w bliż: jego wierny MAN postanowił położyć się na boku. Wysypując przy okazji cały żwir wieziony na trawnik pobliski. Ot! Po prostu pokaże, że za niewolnika człowieczego robić nie będzie i basta!

Kara dla kierowcy była dotkliwa: ciężarówka niewierna, saraceńska i sakramencka zarazem, położyła się w kłopotliwym miejscu dosyć: na skrzyżowaniu duktu, alejami Tysiąclecia zwanego, oraz ulicy Jana, świętej pamięci Kilińskim zwanego. I to w taki sposób, że zostawiła jedynie wąski przesmyk dla pozostałych pojazdów. Jednak ten przesmyk zablokowały pojazdy służb ratowniczych, przez co wszyscy jadący w Krakowa stronę, zostali narażeni na kłopotliwy, choć niedługi objazd.

Dlatego na miejsce przybyła Policja, Straż Pożarna, a nawet chłopcy z „I tak dalej”, czyli mówiąc mniej potocznie - „Inspekcji Transportu Drogowego”. Jest to armia choć niepotężna, jednak zawsze na drogach postrach siejąca, wśród jeźdźców dosiadających ciężarówek zwłaszcza.

Policji funkcjonariusze za przyczynę wypadku całego, nadmierną prędkość uznawszy, mandat Dębna mieszkańcowi postawić raczyli. Media okoliczne, inteligencją bardów się wykazując, o źle rozłożonym ładunku natrążalać poczęły. Ale nikt nie zdobył się na trudu choć tyle, aby pomyśleć o rzeczy martwych złośliwości. Bo choć ciężarówka nie człowiek, traktowana po ludzku być niestety musi.

tekst, fotomontaż: Krzysiek Zając

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock:
:X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Reklama
Pohandlujmy.pl - Ogólnopolski Serwis Ogłoszeniowy

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

statystyka