TPN w sprawie padłego konia
Poniedziałek, 03 Sierpień 2009 09:40
TPN broni fiakra, na którego posypała się lawina oskarżeń o zakatowanie konia pod Morskim Okiem.
Kilka dni temu na stronie parku pojawił się komentarz w sprawie padłego konia. Można się z niego dowiedzieć, między innymi, że feralnego dnia czyli 14 lipca po południu, do posterunku Straży Parku, przyszła zdenerwowana turystka i zeznała, że widziała, jak koń ciągnący przeładowany wóz padł na drodze do Morskiego Oka. Na miejsce udali się strażnicy, a także policjanci z komisariatu w Bukowinie Tatrzańskiej. Pod drodze spotkali woźnicę zwożącego martwe zwierzę na specjalnej platformie. Fiakier wezwał weterynarza, kiedy koń nie mógł się podnieść o własnych siłach, niestety nawet podanie kroplówki nie pomogło. Czy faktycznie zwierzę zdechło z winy właściciela, to ustali prokuratura, natomiast TPN podaje kilka faktów dotyczących zasad przewozu osób i broni woźnicy. Zasady są takie : fiakrów jest 60 podzielonych na 3 grupy po 20, grupa I wozi turystów przez pierwsze 10 dni miesiąca, grupa II przez następne 10 dni, a grupa III przez ostatnie. Wóz ciągnie zawsze para koni, a znajdować się może na nim - zgodnie z przepisami - nie więcej niż 14 osób. W sezonie letnim, konie są zmieniane po każdym kursie, tzn jedna para koni wywozi turystów do Morskiego Oka i wraca, a następnie wymieniana jest na drugą parę koni. Ponieważ taka zamiana zabiera trochę czasu, ostatni kurs, pierwszą parą koni robi się już dość późno i zazwyczaj koń ciągnie pusty wóz, a jedzie tylko po to by turystów zwieźć z góry. To czy fiakrowie przestrzegają limitu 14 osób nie jest pewne. Co jakiś czas kontrolują to Strażnicy, ale nie zawsze uda się złapać kogoś na łamaniu przepisów. W celu obrony fiakra, TPN podkreśla, że ludzie ze wsi inaczej postrzegają zwierzęta, niż "miastowi". Od pokoleń człowiek i zwierzę wspólnie ciężko pracowali na utrzymanie. Przypadki złego traktowania oczywiście się zdarzają, trzeba jednak pamiętać, że fiakrzy żyją z pracy własnych koni, więc nikt przy zdrowych zmysłach nie katuje swojego zwierzęcia na śmierć, bo to jest ogromna strata.
Fakt, że wozy bywają przeciążone, świadczy nie tylko o pazerności woźniców, ale i o wygodnictwie turystów. Do 14 każdy dorosły policzyć chyba umie, więc skoro na każdym wozie limit jest napisany, to sprawa wydaje się prosta, ale nie jest, bo na następny wóz trzeba czasami czekać, więc wielu turystów udaje, że o przeciążeniu nic nie wie.
r/jmk
| Komentarze |
|
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
Podobne artykuły
| Napisz do nas-Zgłoś Błąd lub Naruszenie-Archiwum-Reklama w Serwisie-Regulamin serwisu-RSS |
Polecamy Program Intuica - Księga Handlowa
NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone



